W zeszły weekend, odbywał się International Stout Day. Tak więc postanowiłem zdegustować trzy różne stouty z okazji tego święta.
Pierwszy, którego miałem okazję zdegustować był Kret z browar Kopyra & browar Widawa collaborated. Piwo jest utrzymane w stylu Dry Stout, które ponoć w ogóle nie było chmielone na aromat. Postanowiłem przekonać się o tym osobiście.
Barwa: Ciemna, prawie smolista.
Piana: Z początku wolno opada, słabo oblepia ścianki szklanki, po kilku minutach całkowicie zanika.
Zapach: Palonka, delikatny aromat karmelu, kawy, ale też coś zaskakującego: lekki DMS (?) Chmiel w ogólne nie wyczuwalny. Może właśnie dlatego pojawił się niepożądany DMS? ( DMS )
Smak: Trochę wodniste, czuć łagodnie karmel, czekoladę oraz palonkę. Mocno nagazowane.
Gorycz: Z początku średnia, potem zaś zanika, a w ustach pozostaje jedynie palonka.
Barwa: 4/5
Zapach 3/5
Smak 3/5
Gorycz 2/5
Piana 2/5
Ogólna liczba punktów: 14/25
Podsumowanie: Kret jest przyjemny, ale nie byłbym w stanie wypić więcej niż, takich dwóch intensywnych działaczy podziemia. Jest miły i przyjemny dla chcących zapoznań się z tematyką stouta
Numer dwa:
Crack z Pracowni Piwa, jest utrzymany w stylu American Stout. Miałem już okazję go pić w wersji butelkowanej. Teraz nadszedł czas by posmakować Cracka z kija.
Piana: Z początku niska, ale w przeciwieństwie do kreta oblepia ścianki.
Barwa: Ciemnobrązowa.
Zapach: Wyraźne nuty cytrusów, pomarańczy, oraz typowy zapach chmielu ( zapewne piwo było chmielone na zimno ).
Smak: Średnio nagazowane, troszkę wodniste aczkolwiek nadrabia palonka, oraz lekki smak cytrusów.
Gorycz: Średnia, pozostaje w ustach, ale dosyć krótko.
Barwa: 4/5
Piana: 4/5
Zapach: 3/5 ( dla mnie trochę za bardzo nachmielone )
Smak: 2/5
Gorycz: 2/5
Ogólna liczba punktów: 15/25
Podsumowanie: Jeśli lubicie wyraźne nuty cytrusów w ciemnych piwach jakimi są stouty, oraz nie za dużą gorycz, a obecność palonki w ustach Wam nie przeszkadza, to ze spokojem mogę polecić Wam Crack'a.
Numer 3.
O to piwo bałem się najbardziej. Hera z browaru kontraktowego Olimp, budziła wiele kontrowersji. Powodem było poprzednie piwo z tego browaru o nazwie Prometeusz. Wzięło się to od tego, że w pierwszej warce Prometeusza było wyraźnie czuć diacetyl, czyli substancj, która pachnie podobnie jak zjełczałe masło.
Herę uwarzono w stylu Coffie Milk Stout. To znaczy, że w piwie użyto laktozę oraz kawy jako przyprawę.
Piana: z początku trochę jej jest, potem całkowicie zanika, nie oblepia ścianek.
Barwa: ciemna.
Zapach: Jest trochę kawy, ale takiej najtańszej sypanej, coś a'la "niebieska" prima. Dalej tylko gorzej. Co prawda jest aromat laktozy, ale przykrywa go zapach wody utlenionej (?) lub co gorsza, zapach wymiocin. Może po prostu natrafiłem na najgorszą butelkę z całej partii?
Smak: Najbardziej wybija się palonka. Mniej jest smaku kawy. Piwo bardzo słabo wysycone, i można powiedzieć, że trochę orzeźwiające.
Gorycz: znikoma
Barwa: 3/5
Zapach: 1/5 ( od 0 uchroniła go kawa )
Smak 2/5
Gorycz 1/5
Piana 1/5
Ogólna liczba punktów 8/25
Podsumowanie: Jeśli macie słaby węch nie zrazicie się do tego piwa zbyt bardzo. Smakowo nie powala, ale i nie odrzuca.
To tyle. Jeśli jest osoba, która przebrnęła przez ten obszerny post to bardzo dziękuje. Jeśli jest Was więcej, jeszcze więcej braw dla Was. 3 różne stouty każdy w innym stylu jeden lepszy drugi gorszy, ale próbować trzeba.
Dzięki i do usłyszenia!



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz